Co myślę o dzisiejszym świecie?
Patrząc na całą tą obecną sytuację można odnieść wrażenie, że świat się zatrzymał. I tak, to fakt. Naraz musimy zostać w domu, nie można spotkać się z bliskimi bądź znajomymi, wyjścia do sklepu czy na spacer również należy ograniczyć. Jednak są i pozytywy. Mogłam nareszcie usiąść w spokoju i przemyśleć, czy pisanie tego bloga to dobry pomysł.
Chociaż muszę powiedzieć, że trochę cieszę się z tej całej sytuacji. Do najbardziej towarzyskich osób nie należę, lubię przebywać sama ze sobą, wyjścia jedynie z najbliższymi przyjaciółmi. Raczej z rodzaju domatorka. I gdy tak patrzę na tą całą panikę, to chce mi się trochę śmiać. Co nie znaczy, że bagatelizuję problem pandemii i umierających ludzi. Jednak, kiedy spojrzy się na to wszystko z dystansem łatwo zauważyć pęd życia do jakiego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni i jak trudno jest nam się dostosować do przebywania we własnym towarzystwie oraz naszych najbliższych. Patrząc na moich rodziców widzę jak mało czasu dotychczas spędzaliśmy wspólnie. Teraz okazało się, że nie potrafimy do końca razem funkcjonować. Będąc przyzwyczajoną do samotnych poranków zaczęła irytować mnie obecność pozostałych członków rodziny. Włączony telewizor, rozmowy przez telefon, gwar wprowadziły nieład do mojej porannej codzienności.
Mówiąc o plusach mam tu na myśli kwestie dążenia do perfekcji, presji społecznej, ciągłej gonitwy za pracą, nauką i wiele innych. Wiecie o czym mówię. Dla nastolatki wrażliwej na presję, zmagającej się z pewnymi zaburzeniami, przymus zostania w domu jest jak wybawienie. Tak, mówię tu o sobie oraz o wielu innych z podobnymi problemami. Ten temat poruszę już wkrótce.
Doszło do mnie, że nie muszę zawsze nienagannie wyglądać, dostawać najlepsze stopnie, dążyć do idealnej sylwetki. Przestałam odnosić wrażenie, że omija mnie coś ważnego, że przecież nic nie robię a reszta ludzi już tyle zdążyła osiągnąć. Być może to dosyć dziwne przemyślenia dla 17-nastolatki, która ma całe życie przed sobą ale tak właśnie się czuję. Presja wywoływana przez social media, szkołę, nawet rodzinę, dała mi sporo popalić. I nagle to wszystko minęło, mogłam odetchnąć z ulgą. Zaczęłam się wysypiać, odzyskałam energię, powróciłam do moich pasji, zakończyłam ciągłą prokrastynację, doceniłam zdrowie i bliskich, a co najważniejsze zminimalizowałam ilość stresu w życiu.
Jak widać ma to swoje plusy i minusy. Mimo wszystko chciałabym chociaż w połowie wrócić do normalności. Przydałaby się zmiana towarzystwa. Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie.
Jak widać ma to swoje plusy i minusy. Mimo wszystko chciałabym chociaż w połowie wrócić do normalności. Przydałaby się zmiana towarzystwa. Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie.

Komentarze
Prześlij komentarz