Poranne rytuały

poranna rutyna, pisanie intuicyjne, joga, medytacja, journaling


Poranne rutyny i rytuały stały się od pewnego czasu jedną z moich ulubionych części dnia. Choć nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała, że będę w stanie wstać przed 10. I to w weekend. A jednak zdołałam się jakoś przekonać do tego pomysłu.

Teraz, gdy w zasadzie cały dzień spędzamy w domu, warto celebrować każdy dzień. To, w jaki sposób rozpocznę swój poranek, ma na mnie duży wpływ, dlatego wprowadziłam do swojej rutyny pewne zmiany. Dzięki temu czuję się o wiele lepiej i łatwiej jest mi się zmotywować w ciągu dnia.

Ale przechodząc do sedna. Wstaję ok. 7 i  pierwszą rzeczą po którą sięgam zaraz po wstaniu jest zeszyt oraz długopis. I tu zaskoczenie także dla mnie, że to nie telefon. No ale tak właściwie to po co mi ten zeszyt? A mianowicie jest to tzw. "journaling". Natknęłam się na to całkowicie przez przypadek, szukając rozwiązania na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie. 

Journaling ma funkcję terapeutyczną. Jego głównym zamiarem jest wypisanie tego o czym myślimy w danym momencie, czyli "strumienia świadomości". To może być cokolwiek, chociażby np. "Leżę w łóżku, chce mi się spać i nie wiem co mam pisać". Nie chodzi tu o tworzenie sensownych zdań, lecz by pozbyć się natłoku myśli, które mogą nas stresować z samego rana. W takim razie jak dużo powinniśmy napisać? Najlepiej 1-2 kartki A4. Nie należy również się bać, że ktoś mógłby zobaczyć o czym napisaliśmy, ponieważ taką kartkę możemy po prostu wyrzucić. Oczywiście, jeżeli chcecie, możecie wrócić do swoich zapisów ale głównym zamierzeniem jest jedynie wypisanie zbędnych myśli zaprzątających nam głowę. Ja osobiście swoich zapisków nie wyrzucam, lecz nie wracam do nich. Na początku nie było to dla mnie łatwe. Nie widziałam w tym żadnego sensu, bo przecież co da pisanie przypadkowych zdań, które akurat przyjdą mi do głowy? W rezultacie po pewnym czasie przyniosło sporo dobrego. Zresztą sami przekonacie się o efektach, jeśli zechcecie wypróbować ten pomysł na sobie. Jak na razie nie wyobrażam sobie zacząć dnia bez journalingu. Po więcej informacji zapraszam na profil @joannalozynska na instagramie na stories "strumień", która zajmuje się tym profesjonalnie.

Zaraz po tym sięgam po kolejny zeszyt. Jest to "5 minute journal" zapoczątkowany przez Mimi i Alexa Ikonn. Notes podzielono na część poranną i wieczorną. Na początku wypisujemy trzy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni w danym dniu, następnie trzy rzeczy, które sprawią, że nasz dzień będzie udany, a na końcu afirmację: "Jestem ..., np. radosna, szczęśliwa, pewna siebie". W ten sposób można powiedzieć, że programujemy samych siebie na cały dzień.

Ważnym elementem po zakończeniu pisania jest wstanie i złożenie łóżka. Dzięki temu nie kusi mnie, by wskoczyć z powrotem pod ciepłą kołdrę. Idę umyć twarz zimną wodą i sięgam po dużą szklankę ciepłej wody z cytryną.

A teraz moja druga najprzyjemniejsza część dnia, czyli lekcja jogi. Staram się ćwiczyć regularnie, dlatego z samego rana wyciągam matę i praktykuję ok. 30-60 minut. Jest to moja jedyna aktywność poza spacerami, z którą obowiązkowo rozpoczynam dzień.

Po praktyce przechodzę do medytacji. Uważam, że warto usiąść na 10 minut i skupić się jedynie na swoim oddechu. Oderwanie się na moment od zgiełku oraz oczyszczenie głowy już na początku dnia pomaga mi na spokojnie wdrążyć się w codzienne obowiązki. Widzę diametralną różnicę po dłuższym czasie praktykowania medytacji. Zauważyłam, że gdy nie zdążę pomedytować z rana, wtedy znacznie trudniej jest mi się skupić i czuję ciągły natłok myśli. Dlatego cieszę się, że wprowadziłam medytację do swojego życia.

Później siadam przeważnie do lekcji lub uczę się języka i dopiero ok. godziny 10 przygotowuję śniadanie, czyli mój ulubiony posiłek. Czerpię ogromną przyjemność z  celebracji śniadania, dlatego zawsze jem je w spokoju, obecnie na zewnątrz, gdy jest ciepło i słonecznie, słuchając przy tym podcastu, od których ostatnio jestem chyba trochę uzależniona.

I tu kończę moją poranną rutynę. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma tyle czasu, chociaż teraz jest go z pewnością więcej. Oczywiście, że gdy idę normalnie do szkoły, nie robię tych wszystkich rzeczy.  Natomiast w weekend i kiedy jestem w domu to wykorzystuję ten wolny czas.

Ciekawa jestem, czy wy również macie własne poranne rytuały. A może zdecydujecie się wprowadzić coś nowego do waszego dna?


Komentarze

Popularne posty